Temu, kto ma…

O efekcie Mateusza i mechanice narastających przewag

Efekt Mateusza*, opisany przez Roberta K. Mertona**, odnosi się do prostego, lecz trwałego mechanizmu społecznego: ci, którzy już posiadają pewne zasoby – prestiż, uznanie, kapitał symboliczny czy dostęp do instytucji – z czasem otrzymują ich jeszcze więcej. Z kolei ci, którzy startują z mniej uprzywilejowanej pozycji, często pozostają niewidoczni, a bywa, że tracą nawet to, co mieli. Nie jest to kwestia intencji ani moralnych ocen, lecz sposób, w jaki systemy społeczne rozdzielają uwagę, zaufanie i szanse.

W nauce, edukacji i życiu akademickim mechanizm ten ujawnia się szczególnie wyraźnie. Publikacje znanych autorów są częściej czytane i cytowane, granty trafiają do zespołów już ugruntowanych, a studenci uznani za „rokujących” otrzymują kolejne możliwości rozwoju. Efekt Mateusza działa tu jak samonapędzający się proces: wcześniejsze uznanie staje się argumentem za kolejnym uznaniem, a brak widoczności utrudnia jej późniejsze zdobycie. W rezultacie hierarchie utrwalają się nie tylko przez realne różnice osiągnięć, lecz także przez społeczne mechanizmy selekcji i koncentracji zasobów.

Świadomość istnienia efektu Mateusza nie usuwa go automatycznie, ale pozwala spojrzeć na nierówności z większym dystansem i uważnością. W pracy dydaktycznej, tutorskiej czy mentorskiej oznacza potrzebę czujności również wobec własnych ocen i przyzwyczajeń: kto i dlaczego już jest dostrzegany, a kto pozostaje na marginesie? Rysunek dołączony do tego wpisu obrazuje dynamikę, w której nagromadzenie samo zaczyna działać jak magnes. I przypomina, że nawet jeśli mechanizm „temu, kto ma, będzie dodane” działa w skali systemu, to w relacjach edukacyjnych wciąż pozostaje miejsce na świadome korygowanie jego skutków.

* „Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma”. (Mt 25, 29)

** Merton R.K., The Matthew Effect in Science, „Science” 1968, vol. 159, nr 3810, s. 56-63.
Copyright © Pan Tutor , Blogger