Trzy dłonie tutora, czyli jak zmierzyć empatię linijką
Czy to ptak? Czy samolot? Nie — to super-tutor!
Czyżby nadszedł czas nowej generacji tutorów-techników? Takich, którzy zamiast rozmowy o sensie i wartościach wolą odczytywać wskazania z „kompasu postępu”, a w relacji z tutorantem posługują się suwmiarką zaufania i wagą do ważenia refleksji?
Owszem – precyzja, świadomość procesu i refleksja nad zmianą są potrzebne. Ale gdy warsztat tutora zamienia się w laboratorium pomiaru duszy, coś chyba idzie nie tak.
Bo tutoring to nie sport wyczynowy ani rywalizacja na „ostrość narzędzi”. To spotkanie dwóch osób, które mają zwykle po dwie dłonie — nie trzy. Dwie wystarczą, by jedną pomocną dłonią uścisnąć drugą — zamiast mierzyć jej temperaturę.
Wyposażony w trzy dłonie, lupę, formularz pomiarowy i nieodpartą potrzebę „mierzenia efektów”. Z entuzjazmem patrzy w cel, który sam sobie wyznaczył, wierząc, że nawet intuicję da się zważyć, a empatię – skalibrować.
Czyżby nadszedł czas nowej generacji tutorów-techników? Takich, którzy zamiast rozmowy o sensie i wartościach wolą odczytywać wskazania z „kompasu postępu”, a w relacji z tutorantem posługują się suwmiarką zaufania i wagą do ważenia refleksji?
Owszem – precyzja, świadomość procesu i refleksja nad zmianą są potrzebne. Ale gdy warsztat tutora zamienia się w laboratorium pomiaru duszy, coś chyba idzie nie tak.
Bo tutoring to nie sport wyczynowy ani rywalizacja na „ostrość narzędzi”. To spotkanie dwóch osób, które mają zwykle po dwie dłonie — nie trzy. Dwie wystarczą, by jedną pomocną dłonią uścisnąć drugą — zamiast mierzyć jej temperaturę.

